Zadzwoń: 606 489 864

adres: Zobacz na mapie

„Zwierzyniec” Pani Hanny Kowal

zdjecie1  Mamy w domu „zwierzyniec”… 14-sto letnia kotka Pelagia, adoptowana w 2000r ze schroniska w Toruniu, 8-śmio letni kocurek Stefan od pań karmicielek w Gdyni (urodzony w śmietniku), 5-cio letni kundelek – Lucjan, uratowany od uśpienia jako ślepy miot i 4-ro letni kocurek- Iwan vel Maniek, którego Lucjan znalazł sobie w lesie. Przeglądając stronę Ciapkowa zobaczyliśmy Rumbę, ok 10-cio letnia sunia w typie wyżła, niewidoma (widzi jakieś zarysy w dzień- wieczorem ślepa)- ma zaćmę. Odebrana była interwencyjnie, ale to dłuższa historia i ja nie o tym. Zobaczyliśmy ją… i decyzja była prawie natychmiastowa- bierzemy. Wiedząc, że w domu są koty, że to pies myśliwski i że może być ciężko. Jak poszliśmy do Ciapkowa, naszym oczom ukazał się obraz nędzy i rozpaczy… wychudzona, stara, zrezygnowana psina. Był 5 sierpnia- Rumba trafiła pod nasz dach. Moje obawy się sprawdziły… koty były obiektem polowań… mimo że nasza panna jest prawie ślepa, to węch ma rewelacyjny, po zapachu była w stanie zlokalizować kota z paru metrów. Na nic zdał się kaganiec, na nic pilnowanie.

Rozmawiałam z naszym weterynarzem i ten podał mi telefon do Pani doktor Moniki. Byłam bezradna. Wierzyłam gdzieś w środku, że się uda… ale zdjecie3zachowanie Rumby i agresja kotów były nie do opanowania. Monika przyjechała do nas… poobserwowała… I powiedziała to, o czym dobrze wiedziałam, ale ciężko było mi się do tego przyznać. Brak zdjecie2konsekwencji… zwierzyniec rozpuszczony jak dziadowskie bicze… Problemem byłam ja. Dostaliśmy wskazówki co i jak robić, jak ćwiczyć z Rumbą. Później kolejna wizyta Moniki… poprawki moich zachowań, dalsze wskazówki… Ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia. Dopełnieniem ćwiczeń okazała się bramka bezpieczeństwa dla dzieci zamontowana w drzwiach. Zwierzaki czuły się nawzajem, przyzwyczajały do obecności, a ja nie byłam ubezwłasnowolniona. Trwało to dość długo… bo 4 miesiące, ale teraz w domu jest pełna symbioza. Rumba przestała traktować koty jak trofeum… koty maja ją … kolokwialnie mówiąc-gdzieś. A my w końcu możemy spokojnie położyć się i pooglądać film, poczytać.

Dziękuję bardzo raz jeszcze za cenne rady i sprowadzenie mnie na ziemię, chociaż Lucek jest ciężkim przypadkiem… małym uzurpatorkiem który wciąż troszkę czasem nam w domu „prezesuje”, ale wiem, że jeżeli będę konsekwentnie stosować się do rad Pani doktor, to będzie dobrze.

Serdecznie pozdrawiam

Hanna Kowal-Świeczkowska